Kulturyłyk jest spoko. Przychodzisz, śpiewasz, tańczysz, skaczesz, gonisz strusia, czytasz,
kopiesz dziurę, siedzisz, drapiesz siebie lub kogoś po brzuchu, a on (Kulturyłyk)
Cię oklaskuje. Fajnie tak! Justyna mówi, że jest nawet przyzwoity, ale to
nieprawda. Wstrzeliwuje się w potrzeby młodych. Odprawia z kwitkiem
tych, którzy patrzą spod byka. Nie patrzy na stroje i filozofie. Ma swoje
i to mu wystarczy. Układa zdania słowne i przemawia głosem Justy, Toli, czy
Greli. Zaprzyjaźnił się z rozwarzającą się śmietaną. Ostatnio pomalował paznokcie na kolor zachodzącego słońca.
Tak z ciekawości. Grela za to, upaprała się buraczkami, które niewiadomo skąd znalazły
się na biurku Toli.